Dlaczego ludziom bez potencjału udadzą się studia, praca, rodzina, a "perełkom" przydarzy się życiowe "tornado"?
Dlaczego krytykę ludzi on nas lepszych puszczamy mimo uszu, a błąd, niedoskonałość wytknięta przez kogoś o kim myślimy "gorszy" otwiera nóże w naszych kieszeniach?
Dlaczego ktoś nazywający siebie szalonym spotyka się z podziwem szarego ogółu a osoba w istocie będąca szaloną - z jego odrzuceniem?
Dlaczego ludzie afiszujący się ze swoją pospolitością mają, cholera, łatwiej niż Ci którzy skrywają swoje absolutnie wyjątkowe, głębokie osobowości?
Dlaczego frustrujemy się i koniecznie pragniemy pochwalić się własną barwą gdy ktoś przeźroczysty trąbi o tym jaki jest kolorowy?
Dlaczego ktoś kto potknął się o krawężnik wywyższa się nad ludzi którzy zdobyli dach świata?
Dlaczego groteskowo-groteskowe istnienia są zadowolone z ich groteskowo-groteskowej groteskowości a ludziom będącym "perełkami" nie wystarcza ich zjawiskowość, wartość, niecodzienność, talent i potencjał?
Dlaczego ktoś bez talentu łapie za kredki przekonany o własnej sztuce, a inny, obdarzony iskrą bożą łamie swój ołówek (o zgrozo)?
Dlaczego pomyślałeś, że mowa tu o Tobie?
~~~~~~~~~~~~~~
21.10.08
Problemów było wiele. Jestem uboższa o litr łez ale bogatsza o świadomość, że gdy kolejny raz zdarzy się kataklizm nie pomyślę: "znowu się popierdoliło". Powiem: "Ktoś mi za to zapłaci."
Devious Comments
--
Currently out of order, sorry.
Tak? Hmm... bo nie wierzymy, zazwyczaj, że taki beznadziej może dać nam wartościowe rady i po prostu myślimy, że gość chce sobie to odbić na nas.
Bo w demokracji rządzi głupia większość. Głupi lubią wierzyć że są lepsi od mądrych. Chociaż wiedzą, że to nieprawda, lubią jak im media to wmawiają (wszyscy ludzie są równi). Wolą idoli na swoim poziomie.
Bo głupim trudno przychodzi wysiłek spojrzenia głębiej.
Bo nas to boli. Bo tak naprawdę, mimo całego samotnictwa, chcielibyśmy być przez kogoś podziwiani, a wiemy że na to zasługujemy.
Bo codziennie zadaję sobie podobne pytania.
Previous PageNext Page